Dzieło nosi tytuł „Trybuna wolnego słowa w szkolnej gablocie”, a na blisko 660 stronach redaktor całości i równocześnie autor komentarzy pomieścił niepoliczalne mnóstwo tekstów i tekścików, które w latach 1966 – 1981 pojawiały się w tytułowej gablocie jako „Tygodnik Żakowski” – pismo uczniów I LO im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.
Ćwiczenia pamięci (felieton przewrotny)
Pokolenie to określenie zbiorowości ludzi urodzonych w zbliżonym czasie. Nie wdając się w zawiłości demograficzno – statystyczne, okres ukazywania się „Tygodnika Żakowskiego” to czas, gdy nauki licealne pobierali boomersi, czyli osoby urodzone pomiędzy latami 1946-1964. Jakkolwiek onegdaj przyjmowano, że pokolenie obejmuje okres ok. 20 - 30 lat, to od pewnego czasu powtarzane powszechnie granice zamykają pokolenia w piętnastu latach (1965-1980 – pokolenie „X”, 1981 – 1996 – „Y”), a nawet w okresie krótszym (1997 – 2009 – „Z”).
Po takim wstępie czuję się uprawniony do postawienia tezy o istnieniu w Poznaniu, nieuświadomionego dotychczas – POKOLENIA „TYGODNIKA ŻAKOWSKIEGO”.
Powie ktoś – „zaczął z górnego C, niech brnie dalej”. Brnę zatem. Przywołaniu pokolenia musi towarzyszyć pamięć. Pamięci poświęcono całe biblioteki, można by rozwodzić się nad zakresem i istotą takich określeń i pojęć, jak pamięć zbiorowa, historyczna czy kulturowa. Do praktyki kształtowania zbiorowej świadomości, do języka codzienności wkradły się praktyki socjotechniczne, nazywane polityką pamięci. Kiedy wokół indywidualnej, wrażliwej, a na swój sposób intymnej pamięci każdego z nas zaczyna się kręcić polityka, człowiekowi myślącemu winna zabłysnął gdzieś z tyłu głowy przysłowiowa czerwona lampka. W pamięci przechowujemy subiektywne rozumienie codzienności, a jej obiektywny obraz odtwarzają materialne pamiątki przeszłości w postaci dokumentów. Polityka historyczna nie zawsze docenia, nie zawsze dostrzega, a nawet czasami świadomie pomija te materialne świadectwa przeszłości, co prowadzi do takich zjawisk, które nazywamy białymi plamami, wygumkowywaniem czy ostatnie kancelowaniem. Niestety, zdarzają się w tzw. przestrzeni publicznej często wybiórcze, arbitralne i bezzasadnie generalizujące oceny rzeczywistości szkolnej i stanu oświaty z czasów pobierania licealnych nauk przez boomersów, a zatem i „pokolenie Tygodnika Żakowskiego”. Żeby samemu nie popadać w zbyteczną polityzację wspomnień, nazwijmy tę narrację (po modne dziś słowo klucz co drugiej wypowiedzi) pamięcią „krzywego zwierciadła”.
Dlatego przyjąć należy z uznaniem i radością podjętą przez prof. Gerarda Sowińskiego inicjatywę wydania ocalałych (dzięki jego domowemu archiwum) materiałów publikowanych w „Tygodniku Żakowskim”, a przede wszystkim - mrówczą pracę redaktora „Trybuny wolnego słowa” – Juliusza Tyszki, w licealnej przeszłości jednego z redaktorów naczelnych „TŻ”.
Spuścizna posttygodnikowa została przez Redaktora podzielona na kilkanaście rozdziałów, obrazujących rozwój gazetki od „Głosu Obozowego” zainaugurowanego w 1967 roku na pamiętnym obozie w Nieszawce. „Z życia szkoły”, „ Z życia młodzieży”, „Rock, pop i jazz”, „Kącik porad literackich”, „Teatr”, „Film”, ”Sport światowy i polski z akcentami „marcinkowymi”, „Podróże”, „Opowiadania i inne małe formy literackie”, „Wywiady”, „Wspomnienia po latach” – to tylko niektóre tytuły rozdziałów księgi, obrazujące przedmiot młodzieżowego tygodnikowego dziennikarstwa. Nie poważę się na cytowanie tekstów, byłoby to bowiem działanie ryzykowne. Obarczone ryzykiem niesprawiedliwego subiektywizmu. Tę „Trybunę wolnego słowa” trzeba samemu przeczytać, a zapewniam, że nie tylko dla pokolenia „Tygodnika Żakowskiego” będzie to wyśmienita intelektualna uczta.
Zacząłem ten felieton od dywagacji o pokoleniach i pamięci. Obserwowałem i obserwuję na przykładzie swoich synów - iksa i igreka, wnuków z kolejnego pokolenia alfa, jak pewien element szkolnej rzeczywistości z moich boomerskich czasów, który można by w oczywistym uproszczeniu określić mianem „ćwiczenia pamięci”, odchodził i odchodzi do pedagogicznego lamusa. Dziś, kiedy istotna jest pamięć laptopa albo innego iPada, aktualności nie zatracił jednak wiersz Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, którego uczyliśmy się niegdyś „na pamięć” – „Ocalić od zapomnienia”:
„Ile razem dróg przebytych
Ile ścieżek przedeptanych
ile deszczów ,
ile śniegów
wiszących nad latarniami
ile listków
ile rozstań
ciężkich godzin w miastach wielu
i znów upór żeby powstać
i znów iść i dojść do celu” (…)
Ciekawostka polega na tym, że gdy sięgnąć do dzisiejszej „krynicy wiadomości dobrego i złego”, czyli wyszukiwarki internetowej, hasło „ocalić od zapomnienia” „pozycjonuje” na kilkunastu pierwszych miejscach piosenkę Marka Grechuty. Nie jest ona niczym innym niż opatrzonym melodią wyśpiewaniem wiersza KIG. O czym „krynica wiadomości dobrego i złego” nie wie albo raczej – co usuwa na dalszy plan.
Pokolenie „Tygodnika Żakowskiego” pobierało licealne nauki w czasach, gdy topowi piosenkarze śpiewali: „pamiętasz, była jesień” albo „wiem, pamiętam ty lubiłeś poziomki”, albo „pamiętam ten dzień”, a nawet „Bema pamięci rapsod żałobny”. Warto pamiętać, warto wiedzieć, że pokolenie to żyło pełnym życiem, nie tylko piosenkami odtwarzanymi z pocztówek dźwiękowych na prywatkach, dziś nazywanych domówkami.
„Trybuna wolnego słowa” jest tego doskonałym i niezakłamanym świadectwem.
Wyrazy uznania dla inicjatora wydawnictwa i redaktora całości uzupełnić należy oczywistymi gratulacjami dla Stowarzyszenia Wychowanków, które znalazło środki na solidnie przygotowaną przez Wydawnictwo „Kontekst” publikację.
Zbigniew Pawlak

